Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Rozumiem    Dowiedz się więcej

DOULA Polska

Pokazy filmów



 

 

NARODZINY BEZ PRZEMOCY Frederick Leboyer - recenzja

NARODZINY BEZ PRZEMOCY Frederick Leboyer Wydawnictwo Mamania 2011
Autorka recenzji: doula Izabela Sztandera

„Narodziny bez przemocy” Frederick'a Leboyer'a to niewielkich rozmiarów książka w sam raz do kobiecej torebki lub większej kieszeni. Jednak ani okładka ze zdjęciem noworodka o dużym ziarnie i niezbyt wysokiej jakości, ani rozmiar niewątpliwie nie zachęcają a już na pewno nie zdradzają niezwykle wartościowej treści. Zwłaszcza jeśli leży na półkach wśród opasłych i kolorowych poradników macierzyńskich pełnych zdjęć słodkich bobasów i uśmiechniętych mam.

Gdy jeszcze odkryjemy, że autor – francuski położnik i pisarz urodził się w 1918 r. a tę książkę napisał w latach 70-tych, to wobec zmieniających się trendów i opinii może pojawić się wątpliwość czy rzeczywiście warto po nią sięgnąć.

Treść jest w tej książce bardzo cenna. W sposób poetycki, ale nie infantylny, opisany jest poród z pozycji przychodzącego na świat dziecka. Autor zwraca uwagę na istotność i poszanowanie noworodka i jego potrzeb, których często nie bierze się pod uwagę bądź mylnie interpretuje. Pochylając się nad dzieckiem, poświęcając mu czas, odgaduje jego oczekiwania i podąża za nimi. Dzięki temu rodzące się dziecko wchodzi w nowe życie bez zbędnego lęku i strachu.

Leboyer pokazuje najbardziej optymalne warunki, w których przychodzące na świat dzieci nie płaczą, a witają się zdrowym okrzykiem i spokojnym świadomym wzrokiem badają nowe otoczenie.

To zdecydowanie nie jest poradnik z cyklu jak właściwie rozpoznać skurcze i kiedy zgłosić się do szpitala. To kompendium wiedzy przygotowującej nie tylko rodziców, ale wszystkie osoby uczestniczące w porodzie na powitanie dziecka. By przyjęli je z miłością, ale nie miłością wyrażającą się w sterylnym i jasno oświetlonym pokoju by móc wreszcie dokładnie zobaczyć wyczekaną postać dziecka, w ślicznych ubrankach i becikach, przy głośnych wiwatujących rozmowach. Chodzi tu o miłość okazaną w zaspokojeniu potrzeb maluszka- przygaszonym świetle, szeptach, delikatnym dotyku noworodka przekładającym go na brzuch mamy i przecięciu pępowiny, kiedy przestanie tętnić. I wreszcie włożeniu noworodka z powrotem do wody, środowiska z którego przybyło. A to po to by jak najbardziej złagodzić wejście dziecka w nowe życie i by móc powiedzieć słowami Leboyer'a: „Wszystko zaczęło się tak dobrze, że dziecko na zawsze zyskało zamiłowanie do przygody”.

To lektura, którą można polecić każdemu bez względu na poglądy bo autor w żaden sposób nie narusza niczyich przekonań. Ta książka to swoiste piękno narodzin. Narodzin jakich życzę wszystkim mamom i ich jeszcze nie narodzonym dzieciom na całym świecie, by już od narodzin zyskały wolę odkrywania nieznanego.



© Wszelkie prawa zastrzeżone, kopiowanie materiałów zawartych na stronie bez uprzedniej zgody właściciela jest zabronione.
Adapted by Quark | Na silniku windu.org